Jak wdrożyć system workflow?

Decyzja została podjęta

 

Jeżeli jesteś przekonany/-a, że Twoja organizacja potrzebuje systemu worklfow (o tym, czym jest system obiegu dokumentów i czy warto go wdrożyć przeczytasz tu), to czas działać.

Jest co najmniej kilka dróg. Tu zajmiemy się dwoma z nich.

 

By the Book

  1. Znajdź analityka, najlepiej zewnętrznego, niezwiązanego z jednym dostawcą oprogramowania, który pomoże Twojej organizacji określić jakie procesy powinny być objęte zakresem wdrożenia, a następnie je zdefiniować. Nasze doświadczenie wskazuje, że warto zacząć od ograniczonego zakresu, np. dwóch kluczowych procesów, a dopiero w kolejnych etapach wdrażać następne. Wdrożenie dziesięciu na raz będzie trwało „wieki” i będzie obarczone dużym ryzykiem porażki.
  2. Na podstawie analizy wybierz system i dostawcę oprogramowania. Naszym zdaniem kluczowym jest aby kierować się kryterium szansy na sukces wdrożenia (niestety wiele wdrożeń informatycznych kończy się niepowodzeniem). Rzecz jasna w realnym świecie będzie wiele czynników, które ograniczą Twoje możliwości i zmuszą do kompromisów, a wśród nich najbardziej oczywistym będzie budżet.
  3. Podpisz umowę, dzięki której Twoje interesy będą chronione. Zwróć uwagę między innymi na prawa autorskie, koszty utrzymania, możliwość i koszty modyfikacji gdy Twoje potrzeby ulegną zmianie, a nawet dopuszczalność zmiany dostawcy, gdyby z jakichś powodów z wybranym nie było Ci już po drodze.
  4. Zadbaj o zagadnienia związane z integracjami z zewnętrznymi systemami. Pamiętaj, że ten ważny obszar będzie prawdopodobnie wymagał zaangażowania wielu stron (różnych dostawców), sprawdzenia możliwości technicznych i formalnych. Jeżeli zmieniasz system – przedyskutuj kwestie migracji danych historycznych.
  5. Wdróż system workflow i ciesz się efektami. Monitoruj, modyfikuj, usprawniaj i poszerzaj zakres o kolejne obszary biznesowe.

Dla kogo jest ta droga?

  • możesz zabudżetować znaczące środki zarówno na prace przygotowawcze, implementację, jak i późniejsze utrzymanie,
  • procesy, o których myślisz są kluczowe dla Twojej organizacji (np. stanowią jej core business),
  • masz wystarczająco dużo czasu,
  • Twoja organizacja ma odpowiednie zasoby (analityczne, merytoryczne, informatyczne, prawne itp.) lub może je pozyskać.

 

In Vogue

Zrób to sam lub z niewielką pomocą.

Ta droga ma wielu entuzjastów, ale i liczną grupę przeciwników.

Żeby użyć analogii można przywołać przykład z branży meblarskiej. Możemy zamówić mebel stworzony na nasze zamówienie na podstawie unikalnego projektu; możemy też zamówić gotowy produkt, który zostanie dostarczony do nas i zmontowany przez profesjonalną ekipę, która w niektórych przypadkach dokona również drobnych modyfikacji – dopasowania do naszych potrzeb. Możemy wreszcie skorzystać z gotowego produktu, który sami przywieziemy do domu i zmontujemy na podstawie instrukcji – często modułowy, który pozwoli na wiele modyfikacji i dopasowań. Oczywiście i w tym ostatnim przypadku jest możliwość skorzystania z zewnętrznego wsparcia – niekoniecznie producenta.

Na rynku są dostępne systemy obiegu dokumentów, których wdrożenie jest szybkie i proste, co oczywiście może (chociaż nie musi) wiązać się z koniecznością pójścia na wiele kompromisów. Dostawcy niektórych z nich nie pozwolą np. na instalacje na Twoim serwerze, modyfikacje, integracje, rozliczenie ryczałtowe niezwiązane z liczbą użytkowników, instancji, miejsca etc.

Są jednak i takie, które nie różnią się specjalnie od tzw. tradycyjnych, a pozwalają zacząć od prostszych i tańszych implementacji, jednoczenie dając możliwość późniejszej migracji na wersje bardziej złożone o szerokich możliwościach.

Dla kogo jest ta droga?

  • nie masz dużego budżetu (a może nie masz go wcale),
  • chcesz przetestować różne możliwości zanim sięgniesz po docelowe rozwiązanie,
  • system, którego szukasz ma obsłużyć mniej kluczowe procesy, np. w back office,
  • nie masz czasu na długą implementację – procesy mają wystartować w kilka tygodni (a może nawet dni).

 

Nie potrafię podjąć decyzji

To, która z tych dróg będzie lepsza dla Twojej organizacji zależy od wielu czynników.

Gdy nie potrafisz się zdecydować, przemyśl następujące podejście:

Skorzystaj z bramki nr 2 (In Vogue) w możliwie najtańszej formie, myśląc zarówno o kosztach oprogramowania jak i Twojego lub zewnętrznego zaangażowania. Przyjęcie takiego rozwiązania to dobry sprawdzian, czy system workflow w ogóle przyjmie się w Twojej firmie i czy spełni swoją rolę.

Może okazać się, że jest wystarczającym i nie trzeba inwestować w nic droższego. Może też pokazać, że zdecydowanie trzeba szukać innego systemu lub metody wdrożenia, ale wówczas zarówno Ty i Twoja organizacja będziecie już na zupełnie innych poziomie wiedzy i będziecie dokładnie wiedzieć na co zwrócić uwagę dokonując docelowego wyboru.

 

Jak zacząć z Dew-X?

Elektroniczny obieg dokumentów – dla kogo i na czym polega?

Wielu przedsiębiorców i menedżerów chciałoby wdrożyć system elektronicznego obiegu dokumentów w swoich firmach. Transformacja cyfrowa, digitalizacja dokumentów, workflow, KseF… to tematy bardzo na czasie i wiele mówi się o nich w biznesie. Wydaje się, że im szybciej wdroży się te rozwiązania do firm, tym lepiej.

Jednak jak ocenić, czy przedsiębiorstwo jest gotowe na elektroniczny obieg dokumentów? Istnieje kilka zagadnień, które warto poddać analizie i odpowiadając na konkretne pytania – dostaniemy odpowiedź.

Czym jest obieg dokumentów?

Z obiegiem dokumentów mamy do czynienia każdego dnia i działo się to jeszcze długo przed erą komputerów. Do firmy wpływa faktura, pracownicy wypełniają wnioski o urlopy, urzędy przesyłają listy, kontrahenci składają oferty w przetargach, członkowie zarządu podpisują umowy… Te wszystkie czynności generują konieczność zaangażowania w proces tworzenia dokumentów konkretne osoby. Każdy dokument przechodzi czasem kilkakrotnie pewną ścieżkę formalną, jest to powtarzalne, utarte według schematu stworzonego przez daną firmę, instytucję czy urząd.

Millennial Asia businessmen and businesswomen meeting brainstorming ideas about new paperwork project colleagues working together planning success strategy enjoy teamwork in small modern night office.

Ten proces opisany w najbardziej skróconej formie, to nic innego jak przepływ informacji między różnymi osobami czy przedmiotami. Informacje zawarte w dokumentach są przetwarzane. W języku angielskim ten proces przepływu dokumentów wśród ludzi, którzy wykonują określony zespół czynności nazywa się „workflow”.

Elektroniczny obieg dokumentów – czym się różni?

Ten rodzaj obiegu dokumentów jest oczywiście scyfryzowany, czyli wspomagany technologiami informatycznymi. Jest wielce prawdopodobne, że w każdej firmie, w której znajduje się komputer, obsługuje się e-maile, używa programów księgowych, podpisów elektronicznych czy też przechowuje dokumenty zeskanowane – odbywa się elektroniczny obieg dokumentów.

Właściciele firm mogą jednak czuć pewien niedosyt i poczucie, że ten „mimowolny” elektroniczny obieg dokumentów nie jest wystarczający, ponieważ nie jest w żaden sposób sformalizowany. Często też dokumenty są jednak w obiegu w formie papierowej, mają stemple, są rejestrowane w papierowym dzienniku przyjęć. Pojawia się chęć ujęcia tego procesu w konkretne ramy.

Jak i kiedy to zrobić?

Warto pomóc sobie odpowiadając na jedno z ważnych pytań: ile osób uczestniczy w obiegu dokumentów? Jedna osoba to niewystarczająco, by wdrożyć poważne zmiany, ale kilka osób może wystarczyć, by rozpocząć ten proces. Kilkadziesiąt osób zaangażowanych w codzienny obieg dokumentów to sytuacja, w której zdecydowanie należy działać.

Kolejne pytanie dotyczy trybu pracy – czy odbywa się ona stacjonarnie w jednej lokalizacji? Jeśli tak, to obieg dokumentów i spraw jest prosty i nie wymaga radykalnych zmian oraz cyfryzacji, bo droga ich obiegu jest krótka i nie jest czasochłonna. Jednak sytuacja, w której mamy do czynienia z pracą w kilku biurach, oddziałach firm, lokalizacjach, a nawet pracą zdalną, system workflow wydaje się być konieczny.

Czy elektroniczny obieg dokumentów się opłaca, a inwestycja kiedykolwiek zwraca?

Jest to kwestia trudna do jednoznacznej oceny, bo wiele zależy od tego jaką definicję „opłacalności” w danej branży ma właściciel firmy. System obiegu dokumentów optymalizuje pracę administracyjną, zwaną szerzej „back office”. Ten rodzaj pracy zazwyczaj nigdy nie przynosi wzrostu sprzedaży, jest ukierunkowany raczej na generowanie oszczędności niż zysku.

businessman touching virtual screen Business process and workflo

Zakup i wdrożenie systemu „workflow” nie należy też do tanich. Należy spodziewać się kwot rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych, a w niektórych przypadkach nawet kilkuset. Kosztuje także późniejsze utrzymanie danego systemu. Dodać należy też koszty wewnętrzne, jak np. zaangażowanie osób w przeszkolenie zespołu.

„Raczej nie jesteśmy na to gotowi…” – co wtedy?

Nie załamujmy się i nie zakładajmy najgorszego. Rynek dysponuje kilkoma systemami, które działają w „chmurze” i są wyposażone w predefiniowane szablony znanych procesów. Przetestowanie takiego rozwiązania to dobry sprawdzian czy system w ogóle przyjmie się w danej firmie i spełni swoją rolę. Czasem okazuje się, że jest on wystarczający i nie trzeba inwestować w
drogie systemy, a bywa że firmy decydują się na zakupy widząc szereg korzyści. Warto wiedzieć, że od 2022 roku funkcjonuje jeden nowoczesny i całkowicie darmowy system obiegu dokumentów.

Zainwestuj w ludzi

Wdrożenie systemu „workflow” to często szereg obaw. Najczęściej w kontekście pracowników, których szefowie stwierdzają, że nie są oni gotowi na zmiany i wolą tradycyjną formę obiegu dokumentów. Życie często weryfikuje, że nie jest to prawda.

Ludzie boją się zmian, a strach najczęściej ma tylko wielkie oczy. Opuszczenie strefy komfortu wymaga silnej determinacji. Tu dużą rolę będą odgrywać właśnie menedżerowie, którzy muszą być motorem dobrych, perspektywicznych zmian.

Skorzystanie z darmowych systemów obiegu dokumentów pozwoli przede wszystkim oswoić się zespołowi pracowników z ewentualnym nowym schematem pracy. Sami poczują korzyści lub zweryfikują to, co jest do poprawy. Tylko wtedy warto będzie podjąć decyzję o inwestycji za konkretne pieniądze. Bo z pewnością dobra inwestycja to taka, co do której mamy pewność, że jest odpowiednio wykorzystana.

Jesteś zainteresowany wprowadzeniem systemu workflow w swojej firmie?

Skorzystaj z naszej w pełni bezpłatnej aplikacji Dew-X, która uczyni obieg dokumentów w Twojej firmie prostszym i efektywniejszym. Skontaktuj się z nami już teraz, aby łatwo i szybko zarządzać tym narzędziem codziennymi procesami w swojej firmie.

Globalne trendy zakupowe według Gartner Digital Markets

Raport Gartner Digital Markets identyfikuje dziewięć najważniejszych trendów dotyczących inwestowania w oprogramowanie, które warte są obserwowania w 2023 r.

Cały jest interesujący, ale naszą uwagę szczególnie przykuł Trend nr 3, z którego wynika, że 69% (próba ponad 1 500 przedsiębiorstw w pięciu krajach) kupujących boryka się z problemem uzasadniania i finansowania zakupu technologii. W szerszym kontekście może to być ściśle powiązane z niepewnością gospodarczą, która została wskazana jako największe biznesowe wyzwanie w 2023 r. (Trend nr 1).

 

Mamy podobne obserwacje. Większość użytkowników Dew-X, z którymi mieliśmy okazję rozmawiać, wskazuje, że głównym powodem zainteresowania Dew-X’em jest jego bezpłatny charakter lub niski koszt wdrożenia i utrzymania na własnych serwerach.

Ten drugi aspekt ściśle koresponduje z wątkiem bezpieczeństwa, na który w raporcie Gartner Digital Markets zwraca uwagę 37% kupujących. W naszym przypadku około 5% podmiotów oczekuje wyższego poziomu bezpieczeństwa od oferowanego w ramach wersji współdzielonej, co rozumie jako możliwość instalacji systemu we własnej infrastrukturze lub w wybranej przez siebie chmurze (co oczywiście nie wyczerpuje tematyki bezpieczeństwa). Jest to dla nich jedno z najważniejszych kryteriów wyboru obok funkcjonalności oprogramowania i łatwości korzystania.

Wracając do Trendu nr 3, dla 41% wyzwaniem jest kompatybilność z innym posiadanym oprogramowaniem, a 40% ma trudność z wybraniem właściwej technologii. Z tymi dwoma obszarami wyznań też nieźle sobie radzimy. W pierwszym przypadku do dyspozycji jest API i opcjonalne usługi integracyjne, a w drugim częściowo pomoże możliwość bezkosztowego (oczywiście poza własnym zaangażowaniem) testowania oprogramowania w pełnym zakresie funkcjonalności.

Link do pełnej wersji raportu

Dla kogo jest workflow?

Czas zmierzyć się z pytaniem, dla kogo są systemy obiegu dokumentów, a w szczególności Dew-X?

Z workflow mamy do czynienia na co dzień, co nie oznacza, że zawsze potrzebne są nam narzędzia inne niż te, w które wyposażyła nas natura.  Gdy pomyślimy o dużej firmie to jest dość oczywistym, że takie narzędzie będzie użyteczne. Gdzie jest jednak granica?

Wielokrotnie się nad tym zastanawialiśmy i to jeszcze w epoce sprzed Dew-X.

Czy kryterium liczby pracowników ma sens?

Tak się często przyjmuje. Czy zatem 20 osób pracujących przy komputerach, to już dość? A może wystarczy 10, ale w trybie rozproszonym terytorialnie (teraz to już znacząca część populacji jest rozporoszona terytorialnie)?
Wówczas stwierdziliśmy, że granica to 50 osób, ale chyba bardziej z powodu możliwości budżetowych, bo licencje i wdrożenia są drogie.

A zatem kasa

Ciężko jest kupić i wdrożyć system workflow za kwotę mniejszą niż 30 000 zł netto. Zazwyczaj budżety oscylują bliżej 100 000 zł, a i takie za 0,5 mln zł nie są jakąś rzadkością. Niebanalne są też koszty późniejszego utrzymania. Dodajmy do tego teraz jeszcze koszt wewnętrzny, bo bez sporego zaangażowania osób z wewnątrz firmy żadne wdrożenie się nie powiedzie. Wynik? Trzeba się zgodzić, że to nie jest droga dla wszystkich.

Potrzeby

Nie myślmy przez chwilę o kosztach, a o potrzebach (to takie podejście często spotykane w literaturze i procesach handlowych, a dość unikalne w praktyce).
Wyobraźmy sobie mikro przedsiębiorcę na ryczałcie, który świadczy usługi dla jednego klienta. Czy jemu przyda się system obiegu dokumentów? Raczej nie.
No dobrze, a mikro z kilkoma pracownikami lub podwykonawcami, świadczący usługi dla wielu klientów? Raczej tak – w takiej organizacji pojawiają się procesy o powtarzalnej strukturze, np. obsługa klientów: reklamacje, wsparcie/support, wnioski urlopowe. Taki podmiot często korzysta z zewnętrznych zasobów: biura rachunkowe, kadry, prawnicy etc., co otwiera drogę do dalszych procesów.
Czy ten przedsiębiorca kupi system oferowany w tradycyjnym modelu? Raczej nie.
Jak bardzo musi urosnąć, by było go na to stać? Zostać małym? – jeszcze nie. Średnim? – można zacząć szukać.

I to jest pierwsza nisza, którą wypełnia Dew-X

Pomyślmy teraz o organizacjach, które jeżeli nawet mają pieniądze, to zupełnie na inne cele niż optymalizacja procesów wewnętrznych. Trudno wymienić wszystkie, ale spróbujmy: stowarzyszenia, fundacje, uczelnie, izby, rady, szkoły, kluby sportowe, organizacje non-profit, itp. itd.

I to jest druga nisza

Hmmm, na dwóch nie wypada skończyć – zwykle wskazuje się trzy, pięć… no to jedziemy:

  • firmy np. doradcze, które odpłatnie zaoferują wsparcie we wdrażaniu Dew-X
  • firmy, które dodając wdrożenie Dew-X w ramach szerszej usługi optymalizacji procesów u swoich klientów zwiększą dostarczaną wartość
  • osoby lub firmy, które opracują w zaciszu domu lub biura gotowe procesy w Dew-X i będą je (te same wielokrotnie) oferować klientom – jest taka funkcjonalność! Poszukajcie w Bazie wiedzy lub poczekajcie na odpowiedni wpis

Czy to koniec? Nie. Dotychczas takie systemy nie były dostępne za darmo – liczymy, że znajdą się ludzie, którzy odkryją zupełnie nowe zastosowania, a i my mamy całą listę niezrealizowanych jeszcze pomysłów rozwojowych, które być może otworzą nowe możliwości zastosowania.

Kto zatem powinien zainteresować się Dew-X?

  • Firmy i organizacje, które chcą, ale z różnych powodów (np. finansowych lub kompetencyjnych) nie wdrożyły workflow w ogóle
  • Podmioty posiadające system, w którym w ramach wdrożenia pominięte zostały niektóre procesy obiegu dokumentów i spraw, a ich implementacja z różnych powodów w obecnym rozwiązaniu jest niemożliwa lub niewskazana
  • Doradcy, konsultanci i pasjonaci workflow

Więcej o Dew-X

„Estońskie” workflow

Autor: Jan Trawiński

Art. 15zzzzzu. 1. Ograniczenia, o których mowa w art. 15zzzzzo ust. 2 pkt 2… czyli rzecz o estońskim workflow

Kiedy myślimy o zawiłości polskich przepisów, to włos się na głowie jeży. VAT, PIT, CIT, COVID – szkoda gadać. Nie słyszałem, aby ktoś mówił, że jest za dalszym ich komplikowaniem – słyszy się raczej wyłącznie głosy za uproszczeniem lub zaoraniem i napisaniem na nowo.

Z drugiej strony, gdy tylko mamy taką możliwość, sami komplikujemy jak tylko się da. Wdrożenia procesów obiegu dokumentów i spraw są dobrym przykładem takiego działania. Pojawienie się elektronicznego systemu czasem wręcz zachęca do jeszcze większego zagmatwania istniejących przed wdrożeniem procedur – ponieważ pojawia się taka okazja. W efekcie tego, powstają procesy potwory, o takim stopniu złożoności, że nawet odczytanie ich mapy wymaga sporej determinacji i doświadczenia.

Czy da się inaczej?
Wierzę, że tak. Myślę, że gdyby maksymalne uproszczenie procesów było jednym z podstawowych celów wdrożenia, to tak by się działo.

Zauważyłem, że jednym ze sposobów takiego działania jest „rozbijanie” dużych procesów na kilka mniejszych. Żeby zobrazować ten przykład weźmy taki proces urlopowy. Zazwyczaj łączy w sobie różne warianty nieobecności: urlop wypoczynkowy, okolicznościowy, na żądanie, na dziecko (macierzyński, ojcowski – rodzicielski i wychowawczy), szkoleniowy, bezpłatny oraz wszelkie formy płatnej i bezpłatnej nieobecności osób świadczących usługi.
Pomyślmy teraz o mapie takiego procesu i jej zawiłościach – aktorach, rodzajach decyzji, warunkach itp. itd. Żeby zaprojektować coś takiego trzeba analityka, po set zł za godzinę (a to przecież i tak dość prosty proces porównując go na przykład do niektórych obiegów faktur).
Tymczasem, gdyby zaprojektować każdy z przypadków oddzielnie, to „wyklikanie” pojedynczego z nich (formularze i przepływ) i to w ogóle bez rysowania mapy, zajęłoby pewnie kilkanaście minut. Co więcej, wypełnianie prostszych formularzy byłoby też znacznie wygodniejsze dla późniejszych użytkowników.

Oczywiście winę za taki stan rzeczy  ponosimy też, a może przede wszystkim my, czyli dostawcy systemów obiegu dokumentów. Dlaczego?
Po pierwsze nie wszyscy zgadzamy się z postawioną przeze mnie tezą, że prościej znaczy lepiej.
Po drugie, wdrożenie powinno być okryte mgłą wiedzy tajemnej, zarezerwowanej wyłącznie dla wtajemniczonych.
Po trzecie – licencjonujemy per proces i/lub zarabiamy na wdrożeniach.

Z tą myślą pozostawiam Was w zadumie, marząc o „estońskim” workflow.

Nie bójcie się!

Autor: Jan Trawiński

Rzecz o synonimach, ale zupełnie nie na temat

Programów CRM* jest dużo (czyli masa)

Sam używałem kilku i prawdę mówiąc nie jestem ich entuzjastą, ale nie dlatego, że są słabe, bo jest akurat odwrotnie. Gdy się nad tym zastanowiłem, to doszedłem do wniosku, że po prostu zawsze wolałem pracować w grupą kilkunastu klientów, a do tego nie jest potrzebny CRM, bo zastąpią go z powodzeniem kalendarz i notatnik.

Sytuacja się komplikuje gdy klientów jest wielu (czyli multum), albo gdy handlowcy rotują jak szaleni, albo wielu pracuje nad jednym klientem, albo… No, powiedzmy, że CRM się jednak przydaje.

Tak, czy siak, ja nie byłem zainteresowany ani ich używaniem, ani tworzeniem.
Wszystko się zmieniło, gdy nasz klient zapytał, czy zrobimy mu CRM. W pierwszym odruchu doradziliśmy skorzystanie z jakiegoś gotowego. Okazało się, że próbował, ale wszystkie miały zbyt dużo funkcjonalności, a potrzebował czegoś prostszego, skrojonego pod jego niewielkie potrzeby.

Tworzenie oprogramowania typu CRM na zamówienie, może w dzisiejszych czasach wydawać się grubą przesadą, ale okazuje się, że nie zawsze. Z analizy wynikało, że skala potrzeb jest taka, że koszt wykonania tego systemu jest porównywalny z wdrożeniem gotowego, takiego, który można by zainstalować na własnych zasobach. No i nie było już odwrotu. Na wszelki wypadek w rozmowach, korespondencji i umowie koncentrowaliśmy się na częstym użyciu synonimów słowa mały, czyli: mini i mikro, ponieważ nie wypada w oficjalnych dokumentach używać słów: tyci, lilipuci, drobniuchny, czy maciupci.
Z całą mocą muszę jednak podkreślić, że nie może tu być mowy o jakichkolwiek skojarzeniach z: nietęgi, mikry, skąpy, o kurduplowatym nawet nie wspominając.

Udało się i klient był kontent (czyli zadowolony jak w CRM zaczął umieszczać kontent).

Nie byłoby specjalnie o czym pisać, gdyby nagle (czyli ni z gruchy, ni z pietruchy) nie pojawił się kolejny klient z innymi, ale też małymi potrzebami w tym zakresie. No to znów zrobiliśmy mini, mikro itd.

Jak człowiek dużo czyta, to mu się potem po głowie kołaczą różne złote myśli, to i mi się przypomniało, że przeczytałem u Pablo Coelho, że „wszystko, co zdarza się raz, może już się nie przydarzyć nigdy więcej, ale to, co zdarza się dwa razy, zdarzy się na pewno i trzeci”. Jeżeli dobrze pamiętam, to cytat dotyczył tego, że gość dostał łomot (czyli… nie muszę wszędzie podawać synonimów), ale ponieważ szczęśliwie nie miało to miejsca w naszym przypadku, to zakładam, że odkryliśmy właśnie niszę rynkową (taką małą – mikro; bardziej alkowę niż dolinę).

W związku z powyższym:
Bracia i Siostry! Nie bójcie się!
Jeżeli w Waszej organizacji potrzeba małego CRM, to nie wahajcie się ani chwili dłużej i piszcie pod adres: info@bluedew.pl.
Piszcie, co tam chcecie, byle na temat.
_______
*CRM – skrót pochodzący prawdopodobnie od określeń „co niemiara” lub „chmara”, powstały wyniku eliminacji samogłosek i spółgłosek o niemodnym podówczas brzmieniu.

Nasze produkty: systemy dedykowane, analizy biznesowe

Baczność!

Czy znacie czasownik „cekolować”?

Prawie na pewno go kiedyś słyszeliście. Najogólniej rzecz ujmując oznacza wygładzanie ścian. Pochodzi od nazwy polskiej firmy CEKOL, ale dziś jest z nim jak z „adidasami” – oderwał się od matki i żyje własnym życiem.

CEKOL nadal wytycza trendy. Tym razem startując z niesamowitym programem lojalnościowym.
CEKOL TEAM to połączenie grywalizacji, zabawy w wojsko i sposobu na dodatkowe dochody.

BlueDew dołączyło do tego projektu na bardzo wczesnym etapie, gdy istniał jedynie pomysł i klarowała się koncepcja jego realizacji. Trzeba powiedzieć, że wciągnęło nas to na całego, między innymi za sprawą entuzjazmu Krzyśka Rozwadowskiego – prywatnie fana wojskowości i blogera, a służbowo wspólnika i CTO BlueDew.
Można powiedzieć, że zrealizowaliśmy ten projekt, używając terminologii budowlanej, w modelu „zaprojektuj i wybuduj”. Działaliśmy tak jak najbardziej lubimy – nie tylko jako firma informatyczna, ale też jako doradca biznesowy – mogliśmy w pełni wykorzystać nasz potencjał.

Pracowaliśmy z profesjonalnym, sympatycznym i bardzo zaangażowanym zespołem po stronie CEKOL, składającym się głównie osób z działu marketingu, ale również z księgowości i finansów.

Zintegrowaliśmy się z system finansowo-księgowym zewnętrznego dostawcy.
Stronę marketingową programu lojalnościowego wykonała firma OK-Interactive, a więc wykorzystaliśmy synergię i uniknęliśmy jakichkolwiek nieporozumień.

Efekt wielu miesięcy pracy jest olśniewający. Świetny program lojalnościowy i bardzo dobra aplikacja dzięki której może być realizowany.

Trzymamy kciuki (na kolbie) i wypatrujemy (przez celownik) sukcesu komercyjnego!

Więcej o Cekol Team https://cekolteam.pl

Nasze produkty: systemy dedykowane, analizy biznesowe, doradztwo

Dołącz do Cekol Team

Pamiętajcie o Ogrodzie!

W OBC powstała nowa nie lada atrakcja. Na parterze, przy najwyższym z biurowców „Olivia Star” znajdziecie teraz Ogród. 8 720 m3 zieleni, 4 000 roślin ze 150 gatunków z czerech kontynentów. Do tego scena koncertowa, restauracja i antresola.
Relaks w sercu ogromnego centrum biznesowego.

Mamy i my swój niewielki wkład w organizację tego przedsięwzięcia – to nasz system pozwala na zarządzanie ruchem rezydentów oraz rezerwacje i zakup biletów wstępu, również w wariantach łączonych z Tarasem widokowym na 32 piętrze.

Nasze produkty: systemy dedykowane

Zapraszamy do rezerwacji https://bilety.oliviastar.pl/buy-ticket/pl

Zobacz

Czas to pieniądz

Czy sekunda to dużo?

Przemnożona przez setki osób i tysiące operacji, to wiele zaoszczędzonych godzin – warto analizować i optymalizować.

W jednym z naszych wdrożeń dzięki rejestracji czasu pracy i wykonanych zadań dla kilkuset osób udało się zaoszczędzić równowartość kilku etatów.
Nasza wiedza i narzędzia mogą przyczynić się do ogromnych korzyści.

Nasze produkty: DEW-Collar, DEW-1, analizy biznesowe

Sztuka sama się nie broni?

Piękna architektura też wymaga marketingu i technologii.
Warto pokazać się w sieci z najlepszej strony.

Poniżej link do strony internetowej, którą wykonaliśmy dla biura architektonicznego.

Nasze produkty: projektowanie i wykonywanie stron internetowych

Zobacz
Flow BlueDew

Kontakt

BlueDew Sp. z o.o.

Pin

ul. Małachowskiego 5
80-262 Gdańsk

Pin

ul. Szafarnia 11/F8
80-755 Gdańsk

Formularz kontaktowy



    Wysyłając formularz akceptujesz politykę prywatności

    Pozostałe usługi

    0Rh+

    konsulting

    OK-interactive

    serwisy internetowe